
„ (…) Związanie się Umową ACTA leży w interesie Rzeczypospolitej Polskiej, jako państwa aspirującego do grona państw wysoko rozwiniętych, budujących gospodarkę opartą na wiedzy, w których ważną rolę odgrywa kapitał intelektualny, i w których jest on skutecznie chroniony, (…) szczególnym tego przejawem było skreślenie naszego kraju w 2010 r. z listy państw o wysokim poziomie naruszeń prawa własności intelektualnej (tzw. „Watch List”), publikowanej w corocznym raporcie Biura Przedstawiciela Handlowego USA (tzw. „Special 301 Report”) http://www.ustr.gov/about-us/press-office/press-releases/2010/april/ustr-releases-2010-special-301-report-intellectual-p. Dlatego związanie się Umową ACTA jest istotne także z punktu widzenia utrzymania dobrych relacji z jej inicjatorami, czyli Stanami Zjednoczonymi Ameryki i Japonią. (…)
W tym kontekście, sprawując przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej, Rzeczpospolita Polska dąży do jak najsprawniejszego przyjęcia decyzji o podpisaniu ACTA przez Unię Europejską, czemu powinno służyć podpisanie Umowy przez państwa członkowskie (w tym Rzeczpospolitą Polską). (…)
Cel ten został w negocjacjach osiągnięty- tekst ACTA stanowi kompromis uwzględniający różnice w tradycjach i systemach prawnych negocjujących stron i pomimo pewnych rozbieżności w sformułowaniach niektórych przepisów, nie wymaga dokonywania zmian w prawie europejskim.”
– wyciąg z uzasadnienia wniosku Ministra Edukacji i Dziedzictwa Narodowego do Prezesa Rady Ministrów w sprawie udzielenia zgody na podpisanie Umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrobionymi.
Tytułem wstępu należy przypomnieć, które z państw w drodze negocjacji sprowadziły się do jednego, systemowego, mianownika: Unia Europejska (w tym państwa członkowskie jako jednolite państwo w świetle art. 46a Traktatu z Lizbony), Australia, Kanada, Japonia, Republika Korei, Meksykańskie Stany Zjednoczone, Królestwo Marokańskie, Nowa Zelandia, Republika Singapuru, Konfederacja Szwajcarska i Stany Zjednoczone Ameryki.
Casus SOPA/PIPA/ACTA jest to idealna odpowiedź dla wszystkich, którzy płakali przed wprowadzeniem obowiązkowej matury z matematyki, iż wzajemne różnice, pochodne czy asymetrie nie są niczym strasznym- wystarczy sprowadzić do wspólnego mianownika. Czy rzeczywiście jest nad czym rozlewać swe łzy? Czy sprowadzenie do wspólnego mianownika systemów: common law i systemów prawa stanowionego jest możliwe?
Wszystko jest możliwe, kwestia ile będzie to nas kosztowało.
Na pewno wiele, ponieważ jeżeli państwo zaczyna się troszczyć abyśmy chodzili w markowych butach i nabywali tylko oryginalne, niepodrabiane produkty to musimy już teraz zacząć szukać dodatkowych źródeł budżetowych.
W naszych budżetach… Uchylę Wam rąbka tajemnicy: ten sam szampon zakupiony w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji i Polsce będzie posiadał kompletnie odmienne właściwości. Na niekorzyść Polski, dlatego że jeżeli mowa o kosmetykach, to wszystkie są importowane ze wschodu. Dzięki Ci, ACTO! W końcu nie będę musiał jeździć po Europie aby móc się porządnie (markowo) ubrać i umyć włosy z pełną ekspresji marki.
ACTA w oczach rządu jest zdecydowanie sukcesem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej (http://www.mg.gov.pl/node/15111).
De facto, inaczej stać się nie mogło. Piastowanie pewnych nader wysokich stanowisk zobowiązuje, dlatego też przed każdą z uroczystych gali zastanawiam się czy garnitur, który mam zaszczyt zakładać jest należycie błyszczący.
Ze względu na przesyt informacyjny część grup społecznych puściła mimochodem informacje (których nie było) dotyczące planowanych prac nad Anti-Counterfeiting Trade Agreement.
Premier zapewniał o debacie, podczas której znaczący pierwiastek społeczny miał wnieść swój głos do dyskusji. Niestety, na próżno oczekiwaliśmy dialogu. Spodziewam się, że będzie to jeden z bardziej populistycznych tematów, który obiegnie nasze usta w przeciągu kolejnych kilku tygodni.
Do rzeczy- swoista nietuzinkowość prawoznawstwa zaserwowana przez obecne rządy doprowadziła do farsy, w której aktualnie mamy nieprzyjemność uczestniczyć. Co gorsza, należy otwarcie stwierdzić, iż niewiele możemy zdziałać. Jeżeli nadal utwierdzamy się w przekonaniu dotyczącym funkcji ochronnej państwa prawa, dodatkowo stymulowanej działaniem horyzontalnym ochrony praw człowieka pomiędzy państwem a jednostką- warto się zastanowić czy szkła kontaktowe są na tę chwilę, wystarczające. Przecież jest demokracja!
Jest bezprzedmiotowe aby cytować stosy wypowiedzi ze stron internetowych czy podawać ich adresy. Temat jest na tyle poważny, iż na naszych oczach pojawia się nowa- nieznana uprzednio- forma stanowienia demokracji. Znakomicie ukazuje skutki społeczne dokonujących się przemian kulturowych. Nie od dziś jest wiadome, iżby państwo miało w zamiarze nie działać na korzyść obywateli. Będąc masą, nawet jeśli stworzy się odpowiednie środki ochrony prawnej to w konkluzji, skorzystanie owych środków będzie wysoce utrudnione. Egzystujemy dlatego aby cały system inżynierii społecznej mógł prawidłowo funkcjonować- prawidłowo, czyli w taki sposób jaki przyjmuje określona polityka. Nowoczesne kierunki polityki zakładają „społeczeństwo zjadliwe” aczkolwiek nie o tym jest mowa w sposób szczegółowy. Jest to wynik konsekwencji.
Spośród nielicznych dróg ewakuacyjnych należy zastanowić się czy wniosek Ministra do spraw Kultury i Dziedzictwa Narodowego był oparty na odpowiednich normach obowiązujących w polskim porządku prawnym. Czy Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego posiadał kompetencję aby wyjść z takową propozycją do Prezesa Rady Ministrów. A jeżeli nie, to jakie pociąga za sobą konsekwencje niedopełnienie określonej czynności konwencjonalnej. Otóż nie posiada.
W Ustawie o umowach międzynarodowych (Dz.U. z 2000 r. Nr 39 poz. 443 z późn. zm.), w artykule 5 stanowi się, iż minister kierujący działem administracji rządowej właściwy do spraw, których dotyczy umowa międzynarodowa, po uzgodnieniu projektu umowy i instrukcji negocjacyjnej z ministrem właściwym do spraw zagranicznych oraz z innymi zainteresowanymi ministrami, składa Prezesowi Rady Ministrów wniosek o udzielenie zgody na rozpoczęcie negocjacji umowy międzynarodowej. Nawet gdyby przyjąć sytuację, w której Minister właściwy do spraw Kultury i Dziedzictwa Narodowego został wskazany jako minister właściwy do spraw, których dotyczy umowa międzynarodowa, to, i tak nie byłby ministrem właściwym będącym do przedłożenia wniosku dla Prezesa Rady Ministrów. Poza tym, ustawa nie przewiduje jakiejkolwiek z sankcji dotyczącej owej „omyłki”.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa narodowego z początkiem roku 2010 informowało:
"Z uwagi na wyłączne kompetencje UE w zakresie polityki handlowej oraz przyjęty mandat negocjacyjny, ewentualny udział państw członkowskich jest bowiem ograniczony do roli obserwatorów. Tym samym udział delegacji Polski w negocjacjach nie wydaje się na obecnym etapie konieczny, chociaż nie wyklucza się takiego udziału w przyszłości, także przez wzgląd na obowiązki w tym zakresie, jakie Polska będzie musiała podjąć podczas sprawowania przewodnictwa w Radzie UE w 2011 r."
Należy zatem podkreślić- Polska nie wysłała ani jednego przedstawiciela rządu na siedem zorganizowanych sesji negocjacyjnych dotyczących sprawy ACTA. Pełny zakres działu administracji rządowej podlegający Ministrowi właściwemu do spraw Kultury i Dziedzictwa Narodowego znajduje się w artykule 14 Ustawy o działach administracji rządowej (Dz.U. z 2007 Nr 65 poz. 437 j.t.) i brzmi następująco:
Art. 14. 1. Dział kultura i ochrona dziedzictwa narodowego obejmuje sprawy rozwoju i opieki nad materialnym i niematerialnym dziedzictwem narodowym oraz sprawy działalności kulturalnej, w tym mecenatu państwowego nad tą działalnością, w szczególności w zakresie:
1) podtrzymywania i rozpowszechniania tradycji narodowej i państwowej;
2) ochrony zabytków i opieki nad zabytkami;
3) działalności muzeów;
4) miejsc pamięci narodowej, grobów i cmentarzy wojennych, pomników zagłady i ich stref ochronnych;
5) działalności twórczej, artystycznej, kultury ludowej i rękodzieła artystycznego oraz ich ochrony;
6) wydawnictw, księgarstwa, bibliotek i czytelnictwa;
7) edukacji kulturalnej;
8) wystaw artystycznych;
9) polityki audiowizualnej;
10) amatorskiego ruchu artystycznego, organizacji i stowarzyszeń regionalnych oraz społeczno-kulturalnych;
11) wymiany kulturalnej z zagranicą;
12) działalności widowiskowej i rozrywkowej.
Żeby nie było zbyt wesoło, Stowarzyszenie ISOC Polska (http://www.isoc.org.pl/) wystąpiło do MKiDN z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej prac nad ACTA w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Artykuł 6 ust. 1 ustawy stanowi, że udostępnieniu podlega informacja publiczna, w szczególności o polityce wewnętrznej i zagranicznej, w tym o zamierzeniach działań władzy ustawodawczej oraz wykonawczej, projektowaniu aktów normatywnych, programach w zakresie realizacji zadań publicznych, sposobie ich realizacji, wykonywaniu i skutkach realizacji tych zadań.
W odpowiedzi usłyszeli, iż "informacje w sprawie Porozumienia ACTA nie podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej" z takiej okazyji, że udostępnienie informacji powinno nastąpić w drodze wydania rozporządzenia przez organ EU a nie w trybie krajowej ustawy o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. z 2001 r. Nr 112 poz. 1198). ACTA bezpośrednio w tekście Umowy przesądza o nieudostępnianiu informacji dotyczących następstw prawnych z nią związanych.
Co więcej, Ministerstwo poparcia swej argumentacji doszukuje w art. 91 ust. 3 Konstytucji RP:
„3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.”
Przyznam szczerze- z większą bzdurą dawno się nie spotkałem.
Gdyby ktoś był szerzej zainteresowany poruszaną problematyką na gruncie sensu stricte prawnym, odsyłam do odpowiedniej porcji sprawdzonych informacji (jako jedyne miejsce praktycznej analizy w sieci): http://prawo.vagla.pl/node/8905
Idąc za ciosem przykładu SOPA podpisanej przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, po licznych protestach ze świata cyfrowego, po licznych opiniach prawnych, po wydaniu pozytywnej opinii dotyczącej zgodności z Konstytucją USA pozostało jedno: krzyczeć, tłuc w stoły- jak się szlachta bawi na koszta nie paczy. W końcu, już przed podpisaniem samego dokumentu SOPA, prewencyjnie zamknięto serwis „Megaupload” aby nadać sens i prawidło powagi okolicznościom, z którymi spotykamy się aktualnie. Tekst ACTA zawiera bezpośrednie odesłanie- ma działać odstraszająco. Pomijamy fakt, iż serwisy typu „Megaupload” opierają się na ściśle skonstruowanym regulaminie i skutecznym wyłączeniu odpowiedzialności prawnej dotyczącej zamieszczanych materiałów przez użytkowników. Udostępniania jest możliwość zamieszczenia dowolnej treści w granicach obowiązujących norm prawnych.
ACTA przeciwdziała takim pirackim działaniom i dlatego od wejścia w życie, pojęciem dowolnej treści będą treści dowolnie wybrane przez odpowiednie organizacje „formalne i nieformalne, mające na celu realne urzeczywistnienie norm stanowionych przez Umowę”.
Tylko dlaczego akurat Megaupload?
Jeden ze znajomych powtarza, że jak się chce szaleć to trzeba się upewnić, czy ma się odpowiednio solidne zaplecze. Tym bardziej jeżeli wszystkie właściwe organy wypowiedziały się w kwestii ACTA lecz dotychczas nikt nie widział ani nie słyszał otwarcie o wynikach owych prac.
Czy dotyczy to społeczności takich jak 3LOOP Records? Zdecydowanie.
W myśl literalnego brzmienia Umowy zachowaniem bezprawnym będzie takie działanie lub zaniechanie podmiotu, które będzie zmierzało do naruszenia praw autorskich i praw zależnych osoby trzeciej. Jeżeli zatem organ utworzony na potrzeby wykonywania zapisów umowy implementowanych „w sposób dowolny na użytek ustawodawstwa krajowego” do określonych porządków prawnych, stwierdzi, że naruszyliśmy prawa autorskie osoby trzeciej publikując określony materiał na licencji Creative Commons to na nas będzie spoczywał ciężar dowodu aby udowodnić, że jednak taki stan faktyczny jest z założenia błędny. Pomimo to, każdy z nas będzie potencjalnym podmiotem naruszającym normę sankcjonowaną- podobnie, jak wchodzimy do polskiego sklepu i jesteśmy potencjalnym złodziejem aniżeli klientem/konsumentem. Licencjodawcy na zasadach C.C. 3.0 są potencjalnymi podmiotami, którzy w myśl pierwotnego unormowania ACTA będą swoim postępowaniem zmierzali do obejścia prawa stanowionego przez umowę- poprzez zaniechanie. Pole do manipulacji jest praktycznie nieograniczone. Musimy pamiętać, iż licencja Creative Commons umożliwia artystom obejmowanie wynagrodzeniem utworów, które pierwotnie zostały objęte licencją na:
a. Zwielokrotnianie Utworu, włączanie Utworu do jednego lub więcej Zbiorów, Zwielokrotnianie Utworu włączonego do Zbiorów;
b. Sporządzanie i Zwielokrotnianie Utworów Zależnych pod warunkiem, że wszelkie takie Utwory Zależne, w tym wszelkie tłumaczenia na jakimkolwiek nośniku zostały w rozsądnym zakresie wyraźnie oznaczone, wyróżnione lub w inny sposób zostało na nich wskazane, że w oryginalnym Utworze dokonano zmian. Na przykład na tłumaczeniu można umieścić adnotację: „Oryginał utworu został przetłumaczony z angielskiego na hiszpański”, lub można wskazać, że tłumaczenie „Zawiera zmiany w stosunku do oryginału”;
c. Rozpowszechnianie oraz Publiczne Wykonanie Utworu w tym Utworu włączonego do Zbiorów;
d. Rozpowszechnianie oraz Publiczne Wykonanie Utworów Zależnych; oraz
e. Pobieranie danych z Utworu oraz ich wtórne wykorzystanie.
Potencjalnie zagrożonymi są również podmioty, które umożliwiają dystrybucję materiałów objętych licencją C.C. 3.0, czyli, dla przykładu serwis „Bandcamp” i jego pochodne. Sam Google umożliwia dotarcie do takich materiałów więc w myśl przyszłego stanu normatywnego, który proponuje ACTA powinien zostać zablokowany, czyli… argumentum ad absurdum ACTA powinna zasłynąć jako handlowa Umowa międzynarodowa rozwiązująca szeroko rozumiany Internet (nie jestem zwolennikiem pisowni z wielkiej litery, jednakże w tym przypadku zdominował konformizm językowy). Powszechnie znanym faktem notoryjnym jest, że stanem faktycznie niemożliwym do zrealizowania jest powstrzymanie rozpowszechniania danych sklasyfikowanych jako „naruszanie praw autorskich” dlatego pojawia się na horyzoncie polityka państw, które odstępują nawet od penalizowania takich zachowań pozostawiając ten zakres polityki społecznej jako indyferentna kwestia prawna.
Pamiętajmy, kwestią dowolnej implementacji Umowy będzie się zajmował polski ustawodawca, odpowiednio modyfikując zapisy ACTA do warunków państwa polskiego. Powstanie prawo, które zostanie w sposób frywolny zaklasyfikowane do osiągania określonych celów. Język Umowy jest w pełnym zakresie językiem niedookreślonym, wypełnionym po brzegi zwrotami nieostrymi. Dzięki temu, polski ustawodawca unormuje wiele kwestii związanych z naruszaniem praw autorskich i praw pokrewnych, a dodatkowo prawnie ureguluje skuteczny aparat inwigilacyjny typowy dla doktryny socjalistycznej. Na gruncie polskiego ustawodawstwa obserwowaliśmy już liczne próby przeforsowania praw, które pełniłyby funkcje „bezpieczeństwa i ochrony obywateli”, jednakże nie doszły do skutku ze względu na presję społeczną i możliwą drogę skorzystania z organów ochrony prawnej. W przypadku ACTA, będąc rozsądnym, należy stwierdzić, że takiej drogi nie ma. Na pocieszenie dodam, iż tak daleko absurdalnych kwestii polski ustawodawca normować nie będzie. Pewien obszar norm zostanie uznany za dwustronnie wolny czyli indyferentny. Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie oskarżał przed sądem podmiotu, który pobrał treść w formie gry komputerowej czy filmu. Normy normami, wyrok wyrokiem, a nie można w żadnym wypadku zapominać, iż sam wyrok to dopiero początek frajdy. Prof. dr. hab. J. Warylewski określił swego czasu w swym podręczniku do Prawa karnego materialnego z 2007 r., ażeby dostać się do więzienia należy się bardziej postarać aniżeli na studia wyższe. Poza tym, już widzę owe milionowe odszkodowania za ściągnięcie kilku „pirackich” materiałów- sądy orzekają na podstawie prawa i w granicach prawa. Dla nikogo naruszenie normy nie może stanowić podstawy swoistego „wzbogacenia”. W rzeczywistości wykazanie lucrum cessans (np. utracony zarobek w skutek naruszenia prawa autorskiego) będzie bardzo skomplikowany, tym bardziej w przypadku przeciętnych użytkowników pobierających dane „aby zagrać, obejrzeć, posłuchać i usunąć”.
Powodów do wzmożonej histerii i paniki społecznej nie ma. Obawy jednak są uzasadnione.
Wniosek wraz z tekstem ACTA dostępny w języku polskim pod poniższym linkiem:
http://www.mkidn.gov.pl/media/docs/20120118-wniosek_ACTA.pdf
W związku z powyższym, jedyne co pozostaje w kwestii organów ochrony prawnej to postawienie przed Trybunał Stanu wszystkich podmiotów zaangażowanych w prace nad porozumieniem w sprawie ACTA na podstawie działania na szkodę obywateli podczas prac nad porozumieniem ACTA, stworzeniem bezpośredniego zagrożenia dla suwerenności państwowej (pomijając fakt, braku takiej suwerenności od dłuższego czasu) lub naruszenie licznych norm z zakresu ochrony praw człowieka. Pozostaje pewien problem… Uprawnienie do pociągnięcia podmiotów, które są zaangażowane w prace nad ACTA do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu posiada jedynie Sejm. Wstępny wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej podmiotów, o których mowa, może być złożony Marszałkowi Sejmu również przez komisję śledczą powołaną na podstawie art. 111 Konstytucji. Czy wiemy w jakiej formie działają powoływanie komisje śledcze? Widzieliście kiedyś, aby u siebie w domu organizować własny sąd skorupkowy? Wyobrażacie sobie sytuację, w której Polska jako jedna z czołowych stron Umowy występuje do organów ochrony prawnej EU jednocześnie sama dążąc do jak najszybszej ratyfikacji a następnie krajowych prac legislacyjnych?
Przykład SOPA/ACTA/PIPA ukazuje słabość ówczesnego świata. Nikt w sieci nie jest anonimowy już od dawna. Pomimo to, chęć skorzystania z przywileju władzy rzuca się na umysł i wciąga gorzej aniżeli nałogi. Władzę w imieniu ludu sprawują podmioty kompletnie nieadekwatne do obejmowanych stanowisk. Nikt nie kontroluje bezpośrednio sprawowania władzy ponieważ świadomość kultury prawnej maleje poprzez dezinformacyjne kampanie w stylu ACTA. Korporacje manipulują gospodarkami, lobbują na swoją korzyść zmiany w prawie, co pociąga za sobą kolosalne środki kapitałowe. W ten sposób niszczy się wszystkie podstawowe wartości, odbierając za razem te wartości każdemu z osobna. Modalność prawna przybiera formę makdonaldyzacji hermeneutyki w ujęciu globalnym. Nie sposób wymienić w jednej wypowiedzi wszystkich czynników, które składają się na obecną sytuację- na kpinę z prawoznawstwa, śmiech z wyzysku psychicznego społeczeństwa czy żenadę z pojęcia ogólnej sprawiedliwości państwa prawa. Pozostaje czekać, bo kwestia ratyfikacji jest już raczej przesądzona. Ponowna sieczkarnia prawnicza zacznie się w trakcie prac legislacyjnych implementujących założenia Umowy w postaci polskich aktów prawnych, w następstwie- po ogłoszeniu owych aktów.
Pomimo wszystko jest ogromny cień uśmiechu- świat dąży do tego aby zalegalizować działania, które dotychczas podejmował i podejmuje nielegalnie. Powszechne są praktyki inwigilacyjne, szeroko rozumiane czynności operacyjne wobec obywateli państw, które stały się po prostu czystym marketingiem. To nowy marketing, bo wszystko jest na sprzedaż. A jeżeli nie jest- to będzie. Na każdą normę przyjdzie w życiu każdego państwa odpowiedni czas.
Nikt nie będzie musiał już sobie strzelać w głowę aby „zwrócić uwagę na ważne kwestie występujące w państwie”.
Kończąc, zacytuję Pana Piotra Waglowskiego, jednego i chyba jedynego z polskich prawników, który otwarcie opisuje całą sprawę, stojąc w obronie polskiego społeczeństwa (źródło: http://prawo.vagla.pl/node/9637).
Nie pozwólcie, by zamiast mówić o rzeczach istotnych dyskurs publiczny zdominowały niesprawdzone, pełne fantastycznych hipotez doniesienia o atakach na rządową infrastrukturę teleinformatyczną. Nie chcę zakładać złej woli rządu (chociaż sprawa ACTA jest w moich oczach bardziej niż wątpliwa), ale to może być z powodzeniem wykorzystane przeciwko tym działaniom, które podejmowane są w imię zasad demokratycznych przez organizacje pozarządowe i zatroskanych sytuacją ludzi.
*==============================================================================================================================*



January 2012